Puls Historii

Portal historii
gospodarczej Polski

w schowku Tylko dla zalogowanych czytelników
zaloguj się
lub zarejestruj
dodaj do schowka

Kim byli Żołnierze Wyklęci

KUP LICENCJĘ
Marcin Dobrowolski
Pin It email print

Ostatni rozkaz dowódcy Armii Krajowej, wydany 19 stycznia 1945 r. rozwiązywał siły zbrojne w okupowanym częściowo przez Niemców, częściowo przez Sowietów kraju i dawał żołnierzom wolną rękę. Gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek" nakazywał dalsze działania w obronie niepodległości i ludności, jednak zwalniał z przysięgi wojskowej. Interpretacja należała już do podwładnych i ich dowódców.

Powszechne pojawienie się w przestrzeni publicznej sformułowania "Żołnierze Wyklęci" może być dla wielu osób dziwne, a dla tych, którzy nigdy nie mieli z nim do czynienia być może nawet irytujące biorąc pod uwagę intensywność przekazu. Należy do takiej postawy podejść z troską i zrozumieniem, bowiem przez kilkadziesiąt lat sprawa powojennego zbrojnego podziemia antykomunistycznego była przez władze tuszowana. 

Należy zacząć od samego początku, a więc od relacji polsko-sowieckich w czasie II wojny światowej. Najpierw, 17 września 1939 r. ZSRR wkroczyło na tereny polskie bez wypowiedzenia wojny, stwierdzając niezgodnie z prawem, nieistnienie państwa polskiego. Stan wojny nigdy nie nastąpił, co zresztą w połączeniu z brakiem wyraźnego rozkazu obrony doprowadziło do dezorientacji jednostek Wojska Polskiego osłaniających wschodnią granicę. Wraz z Armią Czerwoną posuwały się szeregi NKWD likwidujące polską inteligencję oraz tzw. 'element antykomunistyczny'. Część z nich od razu mordowano, część kierowano do dalszego rozpracowania, na początku 1940 r. kilkadziesiąt tysięcy osób zamordowano w procesie określanym dziś terminem Zbrodni Katyńskiej. W kolejnych miesiącach na Wschód wywieziono również rodziny pomordowanych zmniejszając zagrożenie późniejszych dochodzeń. 

Po ataku III Rzeszy na ZSRR podpisano układ między premierem polskiego rządu (rezydującym w Londynie) a reprezentującym Związek Radziecki ambasadorem w Wielkiej Brytanii Iwanem Majskim. Na jej podstawie utworzono na wschodzie armię, którą zasilić mieli Polacy przebywający w ZSRR, głównie więźniowie zwolnieni z gułagów, do których dołączyły również osoby cywilne zesłane na Wschód. Szybko okazało się, że istnieją duże grupy oficerów, których los od wiosny 1940 r. pozostaje nieznany. Masowe groby zaczęto odkrywać już jesienią 1941 r., jednak sprawę nagłośniono na w drugiej połowie 42 i na początku 43 r. Niemcy wykorzystali Katyń propagandowo pokazując zbrodnie komunistycznego państwa, przed którymi mieli jakoby bronić Europy. 

Latem 1942 r. Armia generała Andersa opuszcza ZSRR i rozpoczyna ewakuację do okupowanego przez Wielką Brytanię Iranu. W kwietniu 1943 r. rozpoczęło się tuszowanie przez Sowietów Zbrodni Katyńskiej, pod koniec miesiąca nastąpiło oficjalne zerwanie stosunków Moskwy z polskim rządem w Londynie pod pozorem wspierania niemieckiej propagandy. Jednocześnie powołano w ZSRR Związek Patriotów Polskich oraz przystąpiono do organizowania kolejnego oddziału wojskowego, jednostki te miały być już bezwzględnie posłuszne rządowi sowieckiemu, a także stanowić podstawowe struktury przyszłej administracji i sił zbrojnych.

Od listopada 1943 r. Armia Krajowa przygotowywała Akcję "Burza", która miała rozpocząć się w chwili wkroczenia Armii Czerwonej w granice Rzeczypospolitej (oczywiście te z 1939 r.). Zakładały one przyjazne współdziałanie podziemia przy wkraczaniu Sowietów, ujawnianie się dobrze zorganizowanej administracji Polskiego Państwa Podziemnego, i w razie przyjaznego stosunku ze strony nadchodzącego wojska - ujawnianie również struktur wojskowych. Działanie to miało na celu powitanie wkraczających w roli gospodarzy i próbę uniemożliwienia tworzenia nowej administracji sowieckiej.

Akcja "Burza" przyniosła częściowe efekty. Ujawnianie się jednostek Armii Krajowej w nazewnictwie bojowym z września 1939 r. potwierdziło ciągłość organizacyjną wojska i stało się jednym z elementów uznania tej formacji za formację sprzymierzoną przez Aliantów (czego skutkiem były nieodosobnione przypadki traktowania przez Niemców Powstańców Warszawskich jako pełnoprawnych żołnierzy podlegających konwencjom międzynarodowym). Z drugiej zaś strony żołnierze i oficerowie AK umożliwiali łatwą ich identyfikację, zgrupowanie oraz aresztowanie przez NKWD. Około 50 tys. z nich zatrzymano w związku z odmową przez nich wstąpienia do Armii Berlinga. Szybko rozpoczęły się także pacyfikacje miejscowości, deportacje oraz morderstwa Polaków przez sowieckie służby, szczególnie intensywne na terenach Kresów, które przypaść miały Związkowi Radzieckiemu. Jednocześnie w Lublinie 22 lipca 1944 r. ujawnia się Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego stopniowo coraz ostrzejszy w ocenie londyńskiego rządu i podziemnego państwa. 

Na przełomie 1944 i 45 r. Akcja "Burza" stanowiła smutny epilog oficjalnego istnienia Armii Krajowej. Mimo krzywd wyrządzanych ludności polskiej, nienawiść do niemieckiego okupanta nakazywał wielu oddziałom współdziałanie z wkraczającymi jednostkami sowieckimi. Polski rząd w Londynie spotkał się nawet z podziękowaniami ze strony Brytyjczyków doceniających nasze działania dywersyjne. 

Na jesieni 1944 r. gen. Okulicki, dowodzący Armią Krajową po klęsce Powstania donosił Prezydentowi RP o rozprężeniu i aktach świadczących o wyraźnym spadku morale wśród żołnierzy na prowincji po klęsce bitwy warszawskiej, jak wtedy określano zryw stolicy. Od początku roku 1945 r. Brytyjczycy cenzurowali korespondencję dowództwa Armii Krajowej z polskim rządem, odmówili również utrzymywania komunikacji z oddziałami i przedstawicielami podziemia pozostającymi za Linią Curzona, mającą być częściowo wschodnią granicą nowej Polski. 19 stycznia gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek" wydaje rozkazy, z których pierwszy rozwiązuje Armię Krajową.

"Walki z sowietami nie chcemy prowadzić, ale nigdy nie zgodzimy się na inne życie, jak tylko w całkowicie suwerennym, niepodległym i sprawiedliwie urządzonym społecznie Państwie Polskim. Obecne zwycięstwo sowieckie nie kończy wojny. Nie wolno nam ani na chwilę tracić wiary, że wojna ta skończyć się może jedynie zwycięstwem słusznej Sprawy, triumfem dobra nad złem, wolności nad niewolnictwem." - pisze w rozkazie Okulicki wydając również dyspozycję podwładnym: "Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa Polskiego. W tym działaniu każdy z Was musi być dla siebie dowódcą."

Tego samego dnia, 19 stycznia, Okulicki wydaje również tajne polecenie podległym mu dowódcom: "W zmienionych warunkach nowej okupacji działalność naszą nastawić musimy na odbudowę niepodległości i ochronę ludności przed zagładą. W tym celu i w tym duchu wykorzystać musimy wszystkie możliwości działania legalnego, starając się opanować wszystkie dziedziny życia Tymczasowego Rządu Lubelskiego[...] AK zostaje rozwiązana. Dowódcy nie ujawniają się. Żołnierzy zwolnić z przysięgi, wypłacić dwumiesięczne pobory i zamelinować. [...] Zachować małe dobrze zakonspirowane sztaby i całą sieć radio. Utrzymać łączność ze mną i działajcie w porozumieniu z aparatem Delegata Rządu". Co ważne, ostatni dowódca AK w marcu 1945 r. został podstępnie aresztowany przez NKWD w Pruszkowie wraz z innymi przywódcami polskiego państwa podziemnego i przewieziony do moskiewskiego więzienia na Łubiance. W czerwcu tego roku w tzw. procesie szesnastu skazano go na 10 lat więzienia. Zmarł w nieznanych okolicznościach w sowieckim więzieniu w grudniu 1946 r.

Rozkaz Okulickiego był dylematem dla tysięcy zakonspirowanych członków Armii Krajowej. Stawali oni przed wyborem kontynuowania walki przeciwko Sowietom, ale i narzuconemu przez nich aparatowi bezpieczeństwa w polskich mundurach czy też godzić się na swoistą pracę u podstaw, budowania wolnej Polski małymi krokami w codziennym, cywilnym życiu, oczekując lepszej sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej. Część z nich zasiliła szeregi organizacji Wolność i Niezawisłość powstałej 2 września 1945 r. w Warszawie.

WiN przejęło struktury kadrowe i organizacyjne Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, które tuż po wojnie były jeszcze w znacznej mierze uzbrojone, wyposażone, z rozbudowanym systemem łączności oraz majątkiem przekazywanym podczas okupacji sukcesywnie z Londynu. Teoretycznie miała być organizacją cywilną w pokojowy sposób walczącą z łamaniem demokracji i fałszowaniem wyborów. Zostały jednak do niej w naturalny sposób, razem ze strukturą, wciągnięte oddziały partyzanckie z województw lubelskiego, białostockiego i warszawskiego. Około 50 tys z nich ujawniła się jesienią 1945 r. po apelu Jana Mazurkiewicza "Radosława", legendarnego już wtedy dowódcy w Powstaniu Warszawskim. 

Oddziały WiN prowadziły intensywną działalność mimo ustawicznych zatrzymań kolejnych dowódców przez służby sowieckie i nowej, "ludowej" Polski. Do aresztowań (dokonywanych w zasadzie co kilka miesięcy) oraz likwidacji kolejnych oddziałów przyczyniał się fakt oparcia struktury na modelu z czasów walki z nazistami. Do początku 1948 r. służbom komunistycznym udało się tak dobrze spenetrować organizację, że obsadziły nawet jej dowództwo, oraz utworzyły tzw. "V Delegaturę WiN", która pozyskiwała od zachodnich służb środki finansowe na swoją deklarowaną działalność. W kolejnych miesiącach ostatecznie rozbito jej działalność informując opinię publiczną w 1952 r. o dobrowolnym ujawnieniu się dowództwa. Prawdziwym powodem zakończenia akcji miało być przysłanie przez CIA oficerów amerykańskich do wizytacji finansowanej struktury, na co Urząd Bezpieczeństwa nie mógł już pozwolić. 

Wobec terroru stosowanego przez NKWD i polskie służby - Milicję Obywatelską, Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Urząd Bezpieczeństwa, tysiące żołnierzy Armii Krajowej nie podporządkowało się apelowi o ujawnieniu bądź powrócili do konspiracji. Spośród niech największą była 6 Wileńska Brygada (WiN) działająca na terenie północno-wschodniej Polski. Walkę z bezpieką prowadziły jednak również mniejsze oddziały, głównie w Wielkopolsce i na Lubelszczyźnie. W ramach działań zbrojnych, będących tak naprawdę kontynuacją prowadzonej wcześniej walki z poprzednim okupantem dokonywano rajdów na więzienia, komendy milicji i pojedyncze likwidacje osób odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach. 

O skali zbrojnego oporu wobec władzy świadczyć mogą siły skierowane do ego pacyfikacji. Ogółem wyznaczono do tego ok 150-180 tys żołnierzy i milicjantów oraz 100 tys funkcjonariuszy ORMO. Jednostki te wyposażone były w sprawdzony bojowo sprzęt z dopiero zakończonej wojny, wsparte zaangażowaniem służb, siłą milicyjnych przesłuchań oraz naciskiem ze strony sprawującej czujną obserwację nad przebiegiem operacji NKWD. Aresztowani dowódcy, o ile byli złapani żywi, poddawani byli bestialskim przesłuchaniom, podczas którym niejednokrotnie wymuszano na nich wygodne dla władz zeznania, np. świadczące o rzekomej współpracy z Niemcami. Jednak nawet błahe z punktu widzenia przesłuchiwanego informacje były istotne dla prowadzących śledztwo, ponieważ powiększały wiedzę aparatu na temat podziemnej organizacji.

Skomplikowana kwestia zarzucanego niekiedy Żołnierzom Wyklętym szowinizmu i zbrodni na tle narodowościowym wymaga szczegółowego wyjaśnienia, tutaj niech będzie streszczona w sposób możliwie najbardziej rzeczowy. Okupanci często opierają swoją władzę na miejscowych mniejszościach narodowych. Było tak w przypadku sowieckiej okupacji ziem wschodnich II RP oraz przy zajmowaniu przez Niemców terenów Zachodniej Ukrainy. Walka z tak narzuconą władzą staje się więc walką z grupą etniczną, a te spory prowadzą najczęściej do krwawych rewanżystowskich zbrodni, czego przykładem może być chociażby rzeź latami dokonująca się na Wołyniu. Do mordowania działaczy komunistycznych pochodzenia żydowskiego przez podziemie na pewno dochodziło, sprawa ma jednak wciąż na tyle duży bagaż emocjonalny, że wymaga rzetelnego, obszernego przedstawienia. O ile też Polacy wycierpieli wiele ze strony ukraińskich nacjonalistów, to przykrą informacją jest fakt, że zdaniem IPN działania odwetowe przeprowadzone jeszcze w 1945 i 1946 r. na Polesiu i Podlasiu noszą znamiona ludobójstwa. Jednocześnie w pierwszych latach powojennych jednostki WiN potrafiły na tych terenach podpisywać z UPA zawieszenie broni, a nawet współpracować przeciwko wspólnemu sowieckiemu wrogowi.

Różnorodnie przedstawiał się stosunek polskiej ludności do walczących zbrojnie oddziałów. Mieszkańcy wsi zostali przez władzę w dużej części "kupieni" reformą rolną parcelującą wcześniejsze majątki ziemiańskie. Zawiłości polityczne, istnienie dwóch rządów: w Londynie i Warszawie, partyzantka leśna przeciw polskiej już administracji - były to sprawy skomplikowane dla osób wykształconych, a tym bardziej dla rzeszy pozbawionych informacji mieszkańców wyniszczonej wojną wsi. Oddziały leśne oparte były na współpracy z włościanami, którzy żywili ich i dawali zimowe schronienie, z czasem jednak to poświęcenie zaczęło być traktowane jako przykra powinność narażająca na dotkliwe represje. Zdarzało się więc, że pomoc była wymuszana, co pozostało do dziś w pamięci mieszkańców niektórych regionów Polski. 

Pragnienie normalizacji napiętych stosunków z władzą komunistyczną doprowadził również do kompromisów polski Episkopat, zmuszając prymasa Stefana Wyszyńskiego do podpisania w 1950 r. porozumienia z Rządem RP. Regulowało ono funkcjonowanie Kościoła w nowym państwie. Punkt 8 porozumienia głosił, że "Kościół katolicki, potępiając zgodnie ze swymi założeniami każdą zbrodnię, zwalczać będzie również zbrodniczą działalność band podziemia oraz będzie piętnował i karał konsekwencjami kanonicznymi duchownych, winnych udziału w jakiejkolwiek akcji podziemnej i antypaństwowej". Leśnych żołnierzy opuszczały więc ostatnie przyczółki wsparcia i oporu. 

Oprócz stopniowo neutralizowanej WiN podstawową siłą podziemia i walki określanej obecnie jako "powstanie antykomunistyczne" były Narodowe Siły Zbrojne. Wyrosły one z pnia popularnego przed wojną Stronnictwa Narodowego opartego na idei Romana Dmowskiego. W 1942 r. oddziały podporządkowane podziemnemu Stronnictwu miały być scalone z Armią Krajową, jednak część żołnierzy odstąpiła od tego powołując Narodowe Siły Zbrojne. Nie obowiązywał ich więc rozkaz z 19 stycznia 1945 r. Oddziały te prowadziły walkę zarówno z Niemcami, jak i z Sowietami, ale również partyzantką komunistyczną złożoną z żołnierzy narodowości polskiej. Jej jednostki prowadziły czynną walkę do początków 1947 r., kiedy służbom bezpieczeństwa udało się rozbić jej główne siły. 

Od stycznia 1946 do kwietnia 1947 r. doszło do niemal tysiąca wydarzeń raportowanych jako uderzenia "band zbrojnego podziemia" na jednostki milicji i bezpieczeństwa. W latach 1947-50 miało miejsce ok 250 takich przypadków, w latach 1950-1956 już tylko 60.

Wśród najbardziej spektakularnych akcji były takie jak uwolnienie 298 więźniów we wrześniu 1945 r. w Radomiu czy robicie więzienia w Rembertowie, w wyniku czego wypuszczono kilkuset przetrzymywanych, którzy wywiezieni mieli być na Daleki Wschód. Ostatnia duża akcja przeprowadzona została w maju 1946 r., kiedy to z obarczonego złą sławą więzienia zamojskiego uwolniono ponad 300 przetrzymywanych. 

Ostatecznie opór został złamany na początku lat 50., czego symbolicznym finałem stało się rozbicie w 1953 r. resztek oddziału poległego cztery lata wcześniej Anatola Radziwonika-„Olecha”. Jednak ostatni członek zbrojnej walki – Józef Franczak ps. „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” – zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami (woj. lubelskie) osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 roku.

Przez lata pamięć o czynie zbrojnego oporu wobec narzucanej Polsce władzy była wymazywana bądź ograniczana do przypadków rabunków albo jednostkowo dokonywanych zbrodni. Brak było naukowych opracowań antykomunistycznego czynu zbrojnego, dzisiaj do badań podstawy dają dokumenty aparatu bezpieczeństwa skrupulatnie odnotowujące różnego rodzaju incydenty. Między innymi z nich wiemy, że w podziemiu tym uczestniczyło czynnie ok 80 tys osób w momencie oficjalnego zakończenia wojny w Europie - w maju 1945 r. Szacuje się, że w ciągu kolejnych lat przez różne organizacje przewinęło się ok 120-150 tys ludzi, z czego śmierć w boju poniosło 8668 osób przy stratach aparatu bezpieczeństwa szacowanych na 15 tys. Zatrzymywanych żołnierzy skazywano na ciężkie więzienie pod kłamliwymi zarzutami niosącymi największy ciężar w oczach społeczeństwa - współpracy z niedawnym okupantem niemieckim. Na karę śmierci skazano ok 5 tys osób, połowę z wyroków wykonano. Wyroki orzekane były z pogwałceniem wszelkich zasad prawa, często w niezgodzie z regulaminem sądowym, w samych celach skazańców, bez możliwości obrony.

W kolejnych latach żołnierzy z lasu próbowano skazać na jeszcze gorszą karę - na zapomnienie i pogardę. Paradoksalnie, na przeszkodzie temu stało pielęgnowanie przez władzę pamięci o tzw. 'utrwalaczach władzy ludowej' czyli siłach walczących z podziemiem. W wielu miastach Polski powstawały pomniki wdzięczności oddziałom KBW, Milicji, ORMO czy Wojska za działania w pierwszych powojennych latach. Między innymi dzięki temu w powszechnej świadomości utrwaliło się przekonanie o problemach z jakimi wiązało się wprowadzanie nowej władzy. 

Termin Żołnierze Wyklęci zostało po raz pierwszy użyte w 1993 r. w tytule wystawy Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r., organizowanej przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim. Inspiracją do niego miał być list, jaki otrzymała wdowa po jednym z żołnierzy podziemia. Piszący go oficer ludowego Wojska Polskiego wzywał ją do wyrzeczenia się pamięci o skazanym i zabitym mężu. Dzisiaj możemy go interpretować szerzej, bowiem byli oni w istocie wyklętymi bojownikami o wolność, opuszczanymi stopniowo przez kolejne grupy, łącznie z hierarchami polskiego Kościoła. 

Proces przywracania ich publicznej pamięci oficjalnie rozpoczął Lech Wałęsa nadając w 1995 r. Order Orła Białego Stefanowi Korbońskiemu, jednego z przywódców podziemia w jego pierwszych miesiącach. Najwyższe odznaczenia państwowe nadał im także pośmiertnie Lech Kaczyński.

Od 2011 r. obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jego data, wyznaczona na 1. marca, upamiętnia wyrok śmierci, wykonany tego dnia w 1951 r. na kierownictwie IV Komendy WiN. 

Ofiary zbrodni komunistycznych dokonywanych w pierwszych latach po II wojnie światowej wciąż czekają na upamiętnienie. Ich rodziny wielokrotnie z pogardą pozbawiane były informacji o losie najbliższych, oczekując ich wypuszczenia przy kolejnych przeprowadzanych amnestiach. Tysiące członków rodzin żołnierzy podziemia nigdy się ich nie doczekało, nie otrzymując nawet informacji o dacie śmierci czy miejscu pochówku. Mimo konspiracyjnych działań, m.in. grabarzy warszawskich cmentarzy, którzy potajemnie spisywali daty i miejsca grzebania ciał, wciąż nie udało się odnaleźć wszystkich. Poszukiwania prowadzone m.in. na osławionej "Łączce" na Powązkach przynoszą spodziewane efekty dzięki wykorzystywaniu technologii porównawczej identyfikacji DNA. Są one jednak utrudnione, bowiem w kolejnych powojennych latach nad grobami członków ruchu oporu grzebano często w okazałych sarkofagach luminarzy nowej władzy. Ekshumacja takich warstwowych grobów bez zgody jednej z rodzin, była jeszcze do ubiegłego roku niemożliwa prawnie. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Teksty Polskiej Agencji Prasowej

Komentarze

Czytaj także

Sojusz polsko-brytyjski Zaledwie osiem punktów zawierał traktat sojuszniczy zawarty w Londynie 25 sierpnia 1939 r. między Rzeczpospolitą a Zjednoczonym Królestwem. Europa szykowała się do wojny i spodziewane wsparcie należało formalizować.

"Narkotyki są dodatkiem pożywienia" - książka kucharska z XIX wieku "Jedzenie jest jedną z ważniejszych funkcji organizmu naszego..." tak zaczyna się II Rozdział książki "Podarunek ślubny : kurs gospodarstwa miejskiego i wiejskiego dla kobiet" pióra Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Już w pierwszych akapitach zaskakiwać może oryginalne określenie przypraw, które autorka nazywa... narkotykami.

Banknoty bez emitenta (1944-1945) Już 24 sierpnia na terenach zajmowanych przez armię radziecką i podległe jej Wojsko Polskie wprowadzano nowy środek płatniczy. Nowe złotówki wydrukowane były w Moskwie, choć emitentem nazwano na nich Narodowy Bank Polski. Sęk w tym, że taka instytucja jeszcze nie istniała!

Super-maszyna pana prezydenta Dziś nazwalibyśmy go ślizgaczem, ale przed wojną w powszechnym użyciu było słowo ślizgowiec. Konstruowane przez Państwowe Zakłady Lotnicze na Mokotowie urządzenia cieszyły się sporą popularnością.

Pál Teleki a sprawa polska Był tragicznym politykiem uwikłanym w meandry wielkiej gry pierwszej połowy XX wieku. Chciał zabezpieczyć swój kraj przed wielkim konfliktem, ale też możliwie szybko odzyskać utraconą przez Węgry chwałę. Pál Teleki odmówił Hitlerowi zaatakowania Polski, lecz wobec inwazji na Jugosławię nie mógł już stawić oporu.

Pakt Ribbentrop-Mołotow Ogłoszenie paktu Ribbentrop-Mołotow spotkało się ze zdziwieniem w europejskich stolicach i przerażeniem u rządów państw środkowoeuropejskich. Związek Radziecki i III Rzesza podpisywały pakt o nieagresji, a przecież nie posiadały nawet wspólnej granicy!

We Francji rusza wyprzedaż muzealnych czołgów Chętni do zakupu historycznych czołgów mogą ruszyć do Francji, a dokładnie zlokalizowanego w Normandii Muzeum Czołgów, które wkrótce zostanie zlikwidowane. Z tego powodu placówka organizuje wyprzedaż zgromadzonego sprzętu.

Retronauci - niezwykła kolekcja zaskakujących fotografii [GALERIA] Hitler karmiący sarenkę, make-up wykonywany pod wodą czy Ronald Reagan pozujący w bieliźnie studentkom rzeźby - to niektóre z fotografii zebranych przez National Geographic w albumie "Retronaut: The Photographic Time-Machine".

Bombowe balony - pierwszy atak z powietrza W sierpniu 1849 r. Cesarstwo Austriackie przeprowadziło pierwsze w historii bombardowanie z powietrza, wykorzystując do tego balony. Zaatakowana Wenecja nie odniosła wówczas większych strat, ale mimo tego poddała się dwa dni później.

Historia krzyża na Giewoncie Jeden z symboli Tatr i Podhala został poświęcony na szczycie Giewontu 19 sierpnia 1901 r. Tego dnia szalony pomysł zakopiańskiego proboszcza wymyślony z okazji 1900. rocznicy narodzin Jezusa Chrystusa stał się rzeczywistością.

Jak ZSRR wykarmił III Rzeszę Podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow w sierpniu 1939 r. poprzedzone było zawarciem porozumień handlowych, które zapewniały Rzeszy dostawę surowców. Niemcy spodziewali się bowiem odcięcia tradycyjnych źródeł zaopatrzenia w wyniku wojny morskiej z Wielką Brytanią oraz międzynarodowych sankcji.

Kalendarium

1939-08-25 Sojusz polsko-brytyjski

1944-08-24 Banknoty bez emitenta (1944-1945)

2016-08-23 Pakt Ribbentrop-Mołotow

Oni wybrali Polskę

Anglicy z Marek pod Warszawą
Podróżujący szosą radzymińską mijają na wyjeździe z Warszawy…

Milijony z musztardy
Przedsiębiorcze kobiety często zmuszone są ratować swych…

Lukrowany biznes A.Blikle
Trudno w to uwierzyć, ale kiedyś szwajcarscy rzemieślnicy…

więcej

Redakcja poleca

"Hitler mnie nie znieważył. To Roosevelt mnie znieważył!" - historia olimpijskiego kłamstwa
Wielu z nas słyszało opowieść o tym, jakoby nazistowski…

Hiszpańskie Olé! to wezwanie Allaha
Przez blisko osiem stuleci władzę nad półwyspem iberyjskim…

Świat usłyszy krzyk ofiar terroru
Po latach obietnic i skromnych ich realizacji, powstaje…

Niezwykły rękopis Baczyńskiego!
Małżeństwo Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i Barbary…

Zobacz lądowanie na Księżycu! [WIDEO]
21 lipca 1969 roku pierwszy człowiek, a dokładnie Neil…

Dwa miecze - co usłyszeli rycerze przed bitwą #GrunwaldLIVE
Bitwa pod Grunwaldem miała miejsce we wspomnienie Rozesłania…

Tajemnica Obławy Augustowskiej
To największa niewyjaśniona zbrodnia popełniona na Polakach…

Papież poświęci obraz Patronki Wołynia
Jak dowiedział się Puls Historii, Ojciec Święty Franciszek…

Czy Lenin był grzybem?
Ta historia, pozornie błahy dowcip wyemitowany w…

Jak zmieni się flaga Wielkiej Brytanii?
Zwycięstwo w referendum zwolenników opcji #Brexit może…